Aktualności

MŚ Londyn 2017: brązowy medal Kamili Lićwinko!

12-08-2017

Kamila Lićwinko brązową medalistką mistrzostw świata – Polka skoczyła w Londynie 1.99 i po pełnym dramaturgii konkursie wywalczyła trzecie miejsce. W rywalizacji oszczepników Marcin Krukowski był dziewiąty. Przed ostatnim dniem czempionatu IAAF Polska z siedmioma krążkami utrzymuje się na trzecim miejscu w klasyfikacji medalowej.

Droga do brązowego medalu mistrzostw świata nie była dla Kamili Lićwinko prosta. Białostocczanka rozpoczęła od bezproblemowego pokonania pierwszej wysokości w konkursie, czyli 1.84. Polka tak jak zapowiadała po eliminacjach zaczęła zatem finał od pierwszej wysokości, podobnie zresztą jak jej rywalki z absolutną faworytką skoku wzwyż startującą pod neutralną flagą Rosjanką Mariją Lasitskene na czele. Po pokonaniu 1.88 nasza zawodniczka miała małe problemy przy wysokości 1.92, którą zaliczyła dopiero w drugim skoku. Po udanej próbie zawodniczka białostockiego Podlasia przykucnęła przy zeskoku i wyraźnie odetchnęła z ulgą. Podobnie nerwowo było przy 1.95 – także tutaj biało-czerwona potrzebowała dwóch prób. Przed skokami na 1.97 Lićwinko była szósta i dokładnie tyle zawodniczek został w owym czasie w finałowym konkursie. Nasza reprezentantka nie oszczędziła kibicom kolejnych stresów – 1.97 pokonała dopiero w trzecim skoku, ale dzięki strąceniom innych zawodniczek ten rezultat dał jej upragniony, pierwszy w karierze, medal mistrzostw świata na otwartym stadionie. Udana trzecia próba na 1.97 natchnęła Polkę, bo 1.99 pokonała już w pierwszym skoku i wtedy objęła nawet prowadzenie w konkursie. Co więcej z tą wysokością nie uporała się Lasitskene, ale skoczyła – podobnie jak nasza zawodniczka za pierwszym razem – Ukrainka Julia Lewczenko. W tej sytuacji obrończyni tytułu przeniosła swoje skoki na 2.01 – z tą wysokością uporała się ona, oraz ku wielkiemu zaskoczeniu Lewczenko. Wtedy zaryzykowała Polka – przeniosła ostatnią próbę na 2.03, ale niestety nie zaliczyła tej wysokości i zdobyła w Londynie brązowy medal. Mistrzynią świata, podobnie jak w Pekinie, została Lasitskene – w Stratford pokonała 2.03 i atakowała jeszcze 2.08.

- Zawody nie zaczęły się dla mnie dobrze, ponieważ popełniałam małe błędy. W kwalifikacjach nie czułam zdenerwowania, ale dzisiaj miałam już ciężki okres. Nie zmienia to faktu, że jestem bardzo podekscytowana moim pierwszym medalem z ważnej międzynarodowej imprezy na stadionie.  Chcę skakać coraz lepiej. Pracowaliśmy ciężko po Rio i jak widać to się opłaciło. – mówiła brązowa medalistka światowego czempionatu Kamila Lićwinko.


Kamila Lićwinko w chwili radośći po konkursie w Londynie (foto: Marek Biczyk)

Konkurs rzutu oszczepem Marcin Krukowski rozpoczął od dobrej próby na 82.01. Już wtedy daleko rzucali rywale – Niemiec Johannes Vetter najpierw uzyskał 89.89, a później Czech Jakub Vadlejch wyśrubował rekord życiowy do poziomu 89.73. Mistrz olimpijski Thomas Röhler po pierwszym rzucie na 87.08 w drugim poprawił się na 88.26 i był trzeci. Przed kolejną serią rzutów Polak był ósmy, ale po próbie Greka Joanisa Kiriazisa, wicemistrza Europy U23 z Bydgoszczy, na 84.52 spadł na dziewiątą pozycję. Aby myśleć o wąskim finale miotacz Warszawianki musiałby popisać się rzutem na ponad 83.70. Niestety w ostatniej próbie nasz zawodnik posłał oszczep na 79.54 i został ostatecznie sklasyfikowany na dziewiątym miejscu.

- Czułem się super, ale nie wszystko zagrało technicznie. Myślę, że polski oszczepnik w finale mistrzostw świata to dobry znak, że moja konkurencja w Polsce się odradza. – stwierdził po konkursie Marcin Krukowski.

W dalszej części zmagań świetnie zaatakował Czech Petr Frydrych – dwukrotnie rzucał 87.93, a w szóstej kolejce zapewnił sobie brąz po próbie na 88.32. Na podium obok Johannesa Vettera stanęła zatem dwóch podopiecznych legendy rzutu oszczepem Jana Železnego – drugi Vadlejch i trzeci Frydrych. Mistrz olimpijski Thomas Röhler był czwarty (88.26!). Dodajmy, że obrońca tytułu z Pekinu, Kenijczyk Julius Yego, zajął dziś ostatnie miejsce z wynikiem 76.29 – był jedynym oszczepnikiem, który w sobotnim finale nie rzucił osiemdziesiątki…  

Dla Brytyjczyków wydarzeniami wieczoru były ostatnie starty Mo Faraha oraz Usaina Bolta. Ten pierwszy mimo ogromnego dopingu uległ w finale biegu na 5000 metrów Etiopczykowi Muktasowi Edrisowi. Zupełnie inny smak miały ostatnie metry sztafety 4x100 metrów – Jamajczyk w pierwszej połowie dystansu zaczął utykać i padł na bieżnię ok. 50 metrów przed linią mety. Ekipa z Karaibów była wtedy trzecia, ale… stadionu to już nie interesowało bo złoto wywalczyli ku gigantycznemu entuzjazmowi Brytyjczycy.

Przed ostatnim dniem mistrzostw Polska w klasyfikacji medalowej, z dorobkiem siedmiu krążków (2 złota, 2 srebra, 3 brązy), utrzymała świetną trzecią pozycję, za USA (już 27 medali!) i Kenią. W zestawieniu punktowym biało-czerwonych po sobotnich finałach wyprzedzili Brytyjczycy – Polacy mają 71 punktów, zespół gospodarzy już 85.

Wyniki: Londyn

Londyn, Maciej Jałoszyński & rav

Copyright 2006-2010 by Polski Związek Lekkiej Atletyki
Wszelkie prawa zastrzeżone

strony internetowe Bielsko