Menu
1 / 0
Aktualności /

Natalia Bukowiecka: te święta będą inne niż dotychczasowe

Natalia Bukowiecka: te święta będą inne niż dotychczasowe

Pierwszą część grudnia Natalia Bukowiecka spędziła na zgrupowaniu w Portugalii. Teraz przed Nią i Jej mężem Konradem Bukowieckim spokojny okres bożonarodzeniowy. – Ten czas świąteczny spędzimy inaczej niż dotychczas – zdradza w rozmowie z nami medalistka olimpijska w biegu na 400 metrów.

Przez ostatnie tygodnie Natalia Bukowiecka szlifowała formę na zgrupowaniu kadry narodowej w Portugalii. Teraz przed rekordzistką Polski w biegu na 400 metrów kilka spokojnych świątecznych dni, które z mężem Konradem spędzi w nietypowy sposób. W krótkiej rozmowie nasza biegaczka wyraża także swoje zdanie na temat wprowadzonej przez World Athletics zasady „podwójnych finałów” podczas marcowych mistrzostw świata, które odbędą się w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń.

Rozmawiamy pod koniec roku, a to zawsze taki czas skłaniający do wszelkiego rodzaju podsuwań. Jaki był dla Natalii Bukowieckiej sezon 2025? Zaczęło się w hali, tam była kontuzja w Ostrawie. Latem świetne biegi w Madrycie i Tokio, ale też i trudniejsze momenty.

To był taki roller coaster. Generalnie patrząc z dzisiejszej perspektywy, to miałam w tym sezonie różne myśli w głowie. Inaczej przeżywa się starty na bieżąco. Natomiast dziś mogę powiedzieć, że to nie był zły sezon. Tak naprawdę sama nie wiedziałam, czego mogę się po nim spodziewać. Trenowaliśmy trochę inaczej. Mam też pewne porównanie tego, gdzie byłam z treningiem rok temu w grudniu, a gdzie jestem dziś. Wtedy było dużo problemów od samego początku. Myślę więc, że czwarte miejsce na mistrzostwach świata z jednym z najlepszych wyników w karierze to jest sukces. Szczególnie patrząc na to, jak przebiegały przygotowania do sezonu startowego.

Ten finał w Tokio to był Twój najlepszy bieg w sezonie?

Moim zdaniem wszystkie biegi na mistrzostwach świata w Tokio były udane. Tam od początku czułam, że dobrze mi się biega. Już w eliminacjach pobiegłam inaczej niż w poprzednich startach. Wiadomo, że latem miałam jakieś w miarę udane biegi, nie wszystkie były złe. Jednak to ciągle był jakiś etap przejściowy. Mówiłam sobie, że ta forma będzie później i faktycznie ona w Tokio przyszła. Bardzo się z tego cieszę. Myślę, że to wszystko, co tam się działo, to było więcej, niż mogłam oczekiwać.

Przed nami halowy sezon 2026, którego zwieńczeniem będą mistrzostwa świata w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń. Ostatnie tygodnie spędziłaś w Portugalii, na czym koncentrowaliście się w treningu z trenerem Markiem Rożejem?

Przede wszystkim trenujemy tak, aby ten szczyt formy był latem. Chciałabym wystartować w hali, a to znaczy, że gdzieś w styczniu będziemy musieli odpuszczać z treningiem. Natomiast sam sezon halowy będzie w moim wykonaniu innych niż poprzedni. Wejdę w starty późno, a biegów będzie mniej niż w zeszłym roku. Mam nadzieję, że nic złego mi się nie przytrafi i spokojnie wystartuję w hali.

Chciałbym wrócić jeszcze do mistrzostw w Toruniu. Niedawno World Athletics ogłosiło dosyć kontrowersyjny plan, aby o medalach w biegu na 400 metrów decydowały dwa biegi, a klasyfikacja końcowa powstawała na podstawie ich wyników. Twój trener Marek Rożej dość pesymistycznie podchodzi do tego rozwiązania, a jakie jest Twoje zdanie?

Mnie też się to za bardzo nie podoba. Uważam, że to po prostu wypacza rywalizację. Szczególnie na hali, gdzie się zbiega, są różne kontakty między zawodnikami. Biegi układają się różnie, nie zawsze najlepsze czasy uzyskuje się w tej mocniejszej serii. Na starcie pojawia się czwórka zawodników, łatwo o nieprzewidziane zdarzenia. To po prostu może wypaczać rywalizację i sprawić, że mistrzem świata wcale nie zostanie najlepszy zawodnik.

Zbliżamy się do tego wyjątkowego w trakcie roku okresu, czyli Bożego Narodzenia. Gdzie w tym roku planujecie z Konradem spędzić ten świąteczny czas?

W tym roku będzie inaczej niż zwykle. Przyjechaliśmy na obóz do Portugalii samochodem i po jego zakończeniu ruszyliśmy do Włoch. Spędzimy tam kilka dni, nie chcemy spieszyć się z powrotem. Będzie inaczej, zobaczymy czy nam się spodoba.

Będzie Ci zatem brakowało tradycyjnych polskich potraw?

Na pewno, zwłaszcza że ja raczej takie dania jem tylko w tym okresie. Zawsze lubię kosztować tych potraw w święta. Natomiast będziemy we Włoszech, a ja jestem bardzo ciekawa, jak święta wyglądają za granicą. Chętnie spróbuję tutejszych dań. Zobaczę, co będzie w menu i czy ono się będzie mocno różniło od znanego nam z Polski.

A czy sama lubisz przygotowywać jakieś świąteczne dania? Masz jakieś swoje popisowe?

Popisowego to raczej nie. Zwykle prym w kuchni wiodła moja Mama. Sama skupiałam się raczej na słodkościach, piekłam pierniki i ciasta.

Maciej Jałoszyński / foto: Rafał Oleksiewicz

Powrót do listy

Więcej