Wspólnie z Maciejem Ryszczukiem tworzy udany duet trenerski, który od kilku lat prowadzi do sukcesów płotkarza Jakuba Szymańskiego. W środowy wieczór w Birmingham ich podopieczny zdobył pierwszy w seniorskiej karierze medal na 110 metrów przez płotki – brąz mistrzostw Europy. – Kuba ma ogromny potencjał, na ten moment trudno nawet powiedzieć, jaki jego procent zaprezentował – przyznaje Mikołaj Justyński, szkoleniowiec Jakuba Szymańskiego.
Duet Maciej Ryszczuk-Mikołaj Justyński od kilku lat prowadzi grupę polskich płotkarzy. Obecnie z Jakubem Szymańskim trenują Klaudia Wojtunik i Damian Czykier. Ten pierwszy w środowy wieczór w znakomitym stylu sięgnął po brązowy medal lekkoatletycznych mistrzostw Europy w biegu na 110 metrów przez płotki. W półfinale na Alexander Stadium Szymański uzyskał czas 13.26, chwilę później powtórzył ten wynik w finale. Zapytaliśmy jego trenera, jakie emocje towarzyszyły mu przed startem podopiecznego w Birmingham, granicach Kuby oraz wyzwaniach, jakie stoją przed zespołem w kolejnym sezonie.
Bałeś się przed tym startem Kuby tutaj w Birmingham?
Tak, trochę się bałem. Do tej pory Kuba nie miał żadnego finału na 110 metrów przez płotki, więc te moje emocje były bardzo naturalne.
Ciśnienie pewnie nieco zeszło po półfinale? 13.26, świetny bieg, w którym postraszył rywali.
Był w tym biegu bardzo pewny. Budowaliśmy to od początku tego sezonu i rzeczywiście widać było, że wziął wszystko na swoje barki. Bieg był super, nie widać było po nim stresu, który z pewnością gdzieś tam mu towarzyszyły. Po tym półfinale wszystko puściło, udany i fajny bieg.
Wspomniałeś, że Kuba dotychczas nie miał na koncie żadnego seniorskiego finału biegu na 110 metrów przez płotki, dominował na „sześćdziesiątkę”. Co zmieniliście w treningu, co przestawiliście w procesie szkoleniowym, że wreszcie pojawiła się też ta skuteczność na koronnym dystansie płotkarskim?
Nie ma jednej rzeczy. To jest wiele składnych. Chcę jednak podkreślić, że to proces, który się nie skończył. Nadal będziemy ulepszać ten trening. Nie jest tak, że już jesteśmy mistrzami świata i osiadamy na laurach. Wszyscy wiemy jakie możliwości i potencjał ma Kuba. Na tę chwilę pokazał jakiś procent tego, nie wiemy jaki.
Damian Czykier ocenia, że Szymański już teraz jest gotowy na bieganie 13.10. On sam przyznaje, że gdyby nie presja związana z całą otoczką mistrzostw Europy pewnie pobiegłby tutaj szybciej niż to 13.26. Jaka jest jego granica w tym sezonie?
Nie zakładałbym dokładnych wyników. To bardzo zależne od warunków. Dotychczas mieliśmy w tym sezonie jedną sytuację, podczas mityngu w Madrycie, że Kuba mógł pokazać bieganie w okolicach 13.20. Potrzebny byłby wtedy jednak wiatr na poziomie 1,5 m/s w plecy. Później przyszedł Białystok i bieg pod wichurę o mocy ponad 2 metrów na sekundę. Tutaj w Birmingham też był lekki wiatr w twarz. Kuba pobiegnie dobry wynik tam, gdzie trafi idealny warunki. Gdzie to będzie? Nie jestem w stanie odpowiedzieć.
Wspomniany przez Ciebie Białystok, to mistrzostwa Polski i chyba rekordowy dla Kuby bieg pod tak mocny wiatr. To był dla was sygnał, że te przygotowania idą dobrym tokiem?
Tak! To był ostateczny sprawdzian. Mistrzostwa Polski były ostatnim startem przed Birmingham. Z dużą pewnością weszliśmy w ten ostatni mikro cykl przed imprezą docelową. Jeśli tak występ idzie dobrze, to inaczej się pracuje przez te dwa tygodnie do decydującego startu.
Łatwiej było wam się przygotować do tego sezonu letniego po tak dobrych startach halowych, ukoronowanych złotem mistrzostw świata w Toruniu?
To wprawiło nas w pozytywny vibe, zresztą on jest cały czas. Oby nigdy się nie wyczerpał. To był gamechanger. Ten medal bardzo się przełożył na to, co pokazujemy na 110 metrów przez płotki. Dowodem jest ten brąz stąd, z Birmingham.
Spójrzmy jeszcze w przyszłość. Za rogiem czeka rok 2027 i nowe wyzwania z obroną halowego mistrzostwa Europy na 60 metrów przez płotki na czele. To jest dla was jakiś nowy bodziec?
Z pewnością. Kuba jest liderem, jest mistrzem. Będzie bronić mistrzostwa Europy na 60 metrów przez płotki, a chyba nikomu się to w ostatnich latach nie udało. Może Kuba napisze kolejną piękną historię?
Po hali przyjdzie lato i mistrzostwa świata w Pekinie. Czy po tym, co wydarzyło się tutaj macie tam apetyt na jeszcze więcej?
Jest ogromny apetyt. Jego starszy kolega z grupy, Damian Czykier, był już czwarty na mistrzostwach świata. Myślę, że Kuba chciałby to osiągnięcie co najmniej wyrównać, a pewnie i poprawić.
Birmingham, Maciej Jałoszyński / foto: Tomasz Kasjaniuk