W sobotnie przedpołudnie Justyna Święty-Ersetic wraz z Anną Gryc, Kajetanem Duszyńskim i Marcinem Karolewskim zdobyła brązowy medal lekkoatletycznych halowych mistrzostw świata w biegu rozstawnym 4 x 400 metrów. – Myślę, że ten medal doda nam motywacji przed jutrzejszymi startami – przyznaje Justyna Święty-Ersetic.
W 2014 roku w Sopocie Justyna Święty-Ersetic dwukrotnie zajmowała czwarte miejsce podczas halowych mistrzostw świata – w biegu na 400 metrów oraz sztafecie. Z kolejnych startów regularnie przywoziła już medale. W Portland (2016), Birmingham (2018) i Nankinie (2025) zdobywała srebrne krążki w sztafecie, w Belgradzie (2022) nasz zespół z nią w składzie był trzeci. W sobotnie popołudnie dorzuciła do swej bogatej kolekcji sportowych trofeów brązowy medal w debiutującej w programie halowych mistrzostw świata sztafecie mieszanej 4 x 400 metrów.
Piąty medal halowych mistrzostw świata w Twojej karierze!
Wow!
Jesteś multimedalistką, jeśli chodzi o Polskę.
To brzmi dumnie i bardzo cieszy. Jestem ogromnie szczęśliwa, ale powtarzam tutaj co wywiad, że jest mi przykro, iż nie mogłam się cieszyć tam na dole z polskimi kibicami. Oni są tutaj wspaniali. Żyją tym, co się dzieje, dopingują nas. Bardzo chciałam tego medalu. Dla nas, dla naszej sztafety, ale też dla kibiców.
Ich wsparcie jest nieoceniony.
Tak, kiedy schodziłam z bieżni, słyszałam, jak krzyczeli w naszym kierunku, że było super, że była walka. Klaskali, a ja zalałam się łzami. Tak bardzo chciałam tego medalu, a w tamtym momencie myślałam, że się nie udało. Że tak niewiele brakowało.
O tym, że macie brąz dowiedzieliście się dopiero w strefie mieszanej.
Zaczęłam wtedy skakać i się cieszyć, że mamy ten medal. Szkoda, że nie mogłam wrócić na bieżnię i cieszyć się z kibicami.
Czy ta dzisiejsza sztafeta zbudowała jakiś dodatkowy głód przed jutrzejszymi startami?
Oczywiście, że tak. Na razie trzeba ostudzić emocje. Dobrze, że mikst był w południe, więc tego czasu na regenerację jest przed nami dużo. Jest jeszcze dekoracja, czas na ochłonięcie. Myślę, że ten medal dodatkowo nas zmotywuje jutro do walki o kolejny. Dziś nie było z nami przecież Natalii. Ona ma wieczorem realną szansę na zrobienie tutaj wielkich rzeczy. Mam nadzieję, że dzisiejszy bieg doda jej takiego kopa i będziemy mieli super pozycję wyjściową.
Natalia ma trudne rywalki. W swoim biegu Holenderka, w drugiej serii mocne Czeszka i Norweżka. Może być zacięta, trudna walka o medal?
O medal nigdy nie jest łatwo. W sporcie nie ma pewniaków. Na pewno będzie trudno, ale Natalia pokazuje tutaj z biegu na bieg, że ma coś do pokazania. Jest super przygotowana. Ona nic nie musi, to jest sport i wszystko może się zdarzyć. Natalia na pewno jest gotowa na wielkie bieganie.
Toruń, Maciej Jałoszyński / foto: Tomasz Kasjaniuk