Menu
1 / 2
Aktualności /

Jakub Szymański halowym mistrzem świata! Srebro dla Natalii Bukowieckiej

Jakub Szymański halowym mistrzem świata! Srebro dla Natalii Bukowieckiej
Jakub Szymański halowym mistrzem świata! Srebro dla Natalii Bukowieckiej Jakub Szymański halowym mistrzem świata! Srebro dla Natalii Bukowieckiej

To był historyczny biało-czerwony wieczór w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń. Jakub Szymański wywalczył złoty medal halowych mistrzostw świata w biegu na 60 metrów przez płotki. Ze srebrnego medalu cieszyła się biegająca na 400 metrów Natalia Bukowiecka. Kibice byli dziś świadkami rekordu świata – wielobojowego autorstwa Szwajcara Simona Ehammera.

Sobotni wieczór w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń otworzył znakomity Szwajcar Simon Ehammer, który w wielobojowej rywalizacji zgromadził 6670 punktów i poprawił 14-letni rekord świata pod dachem. Ale polskich kibiców interesowały przede wszystkim konkurencje biegowe. Największą medalową nadzieją biało-czerwonych był Jakub Szymański – niepokonany w tym sezonie na dystansie 60 metrów przez płotki. Rekordzista Polski nie zawiódł. Wygrał w sobotę trzy biegi – poranne eliminacje, wieczorny półfinał oraz najważniejszą potyczkę – finał. Triumfował z czasem 7.40 i zdobył nie tylko pierwsze historyczne złoto dla Polski w biegu na 60 metrów przez płotki, ale też odniósł czternaste z rzędu zwycięstwo w tym sezonie.

– Wytrzymałem do końca. Najważniejszy jest ten złoty medal, nie żałuję, że nie poprawiłem rekordu kraju. Takie wyniki można bić wszędzie, a halowe mistrzostwo świata zdobywa się tylko w pewnych okolicznościach. Chcę ten medal zadedykować wszystkim z mojego zespołu oraz Bernardowi Wernerowi, który był moim pierwszym trenerem. Jestem przekonany, że oglądał ten bieg finałowy w telewizji i uronił łzy – mówił Jakub Szymański. Generalnym sponsorem reprezentacji Polski jest Grupa Orlen.

Halowy mistrz świata przyznał, że ogromnym wsparciem w finale byli dla niego kibice, którzy niezwykle żywiołowo przyjmowali jego starty w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń.

– Kibice dodali mi wielką adrenalinę. Bez nich nie dałbym rady wystartować tutaj tak, jak to zrobiłem – powiedział Szymański.

Po ośmiu minutach od minięcia lini mety – z fantastycznym czasem 50.83, wyrównanym rekordem Polski – ze srebrnego medalu halowych mistrzostw świata mogła cieszyć się Natalia Bukowiecka. Nasza zawodniczka pobiegła świetnie. Długo trzymała się za Lieke Klaver, a na ostatnim okrążeniu zdystansowała Holenderkę i wpadła na metę pierwsza. Jednak w wyniku absurdalnego systemu rozgrywania finałów biegu na 400 metrów przez kolejne minuty musiała czekać na to, jaki medal zdobędzie. Po drugiej serii, w której w znakomitym stylu triumfowała Czeszka Lurdes Gloria Manuel, Bukowiecka mogła świętować zdobycie srebra. Wtedy też przy entuzjastycznie reagującej publiczności wykonała z biało-czerwoną flagą rundę honorową po bieżni Kujawsko-Pomorskiej Areny Toruń.

– To było mega dziwne. Niby wiedziałam, że będę miała ten medal, ale działy się różne rzeczy. Miałam świadomość, że w tym drugim biegu też są znakomite zawodniczki. Zdawałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiem, czy będę miała złoto, srebro, brąz, a może zostanę bez medalu. Natomiast czuję się spełniona. Trochę brakowało mi tego medalu z hali i zeszło ze mnie takie ciśnienie. Szczególnie że powiedziałam sobie przed występem tutaj, że to będzie prawdopodobnie mój ostatni występ na halowych mistrzostwach świata w biegu na 400 metrów – powiedziała Bukowiecka.

Nasza wicemistrzyni świata kolejny raz negatywnie wypowiedziała się o systemie rozgrywania finałów (w kuluarach mówi się, że za dwa lata World Athletics z niego zrezygnuje).

– Wiedziałam, że Czeszka i Norweżka mocno zaczęły. Natomiast jedna rzecz, której żałuję to to, że nie biegłyśmy razem. Wtedy wszystko mogłoby się inaczej potoczyć. Nie mówię, że bym wygrała, bo to jest sport. Miałam jednak siły na końcu i w takiej bezpośredniej rywalizacji mogłabym powalczyć o złoto. Z pewnością taka walka byłaby bardziej przejrzysta i satysfakcjonująca – dodała reprezentantka Polski.

Ewa Swoboda z ósmym czasem awansowała do finału rywalizacji na królewskim sprinterskim dystansie w hali, czyli 60 metrów. W stojącym na wysokim poziomie finale Polka była szósta, czasem 7.07 wyrównała najlepszy wynik sezonu.

– To dobry prognostyk przed latem. Tutaj dziewczyny biegały naprawdę mocno. Stresowałam się tym startem, ale wychodzę z niego dumna – przyznała Swoboda.

Po piątkowej i sobotniej rywalizacji na mistrzostwach świata reprezentacja Polski ma w dorobku trzy medale – po jedynym z każdego kruszcu. W niedzielę ostatni dzień zawodów w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń. Już przed południem rozegrane zostaną dwa polskie finały – skok w dal z Anną Matuszewicz oraz pchnięcie kulą z Konradem Bukowieckim.

Toruń, Maciej Jałoszyński / foto: Tomasz Kasjaniuk 

Powrót do listy

Więcej